Emigrant

Paź 24, 13 Emigrant

Emigrant, pozbawiony rodzinnego gniazda, nie wie nawet, gdzie znajdą się po śmierci jego szczątki, w której części świata bieleć będą jego kości. Zdaje sobie sprawę z tego, że nawet modlitwa dziecka, które gdzieś w dalekiej ojczyźnie odmawia za niego pacierz, niewiele w tej sytuacji może – bo jakkolwiek niezbadane są wyroki Boże, sytuacja w kraju nad Wisłą nie pozwala mieć nadziei na radykalną zmianę, na powrót na jego łono i spokojny spoczynek w rodzinnym grobie.
W podobnym tonie utrzymany jest wiersz Cypriana Kamila Norwida Moja Piosnka (II). Według Juliana Krzyżanowskiego liryk ten „jest na pozór zupełnie bezosobisty, przedmiotem tęsknoty jest tu kraj daleki, jego obyczaje i kultura, zwrotki jednak końcowe są tak bezbrzeżnie tragiczne w obrazie tułacza samotnika, że nie ustępują głośnemu pierwowzorowi, wierszowi Słowackiego Smutno mi Boże. Tylko że Norwid przemawia dyskretnymi półtonami, ze obcy mu jest wielki patos, że przenosi milczenie nad skargę”.
A skarży się podmiot liryczny Bogu, iż tęskno mu:
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów nieba…;

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą,
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą…;

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są – jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
„Bądź pochwalony!”